Zostawiłam rękawiczki i czapkę,
pozostał jedynie szal - długi, brązowy,
z wyszywanymi liśćmi..
Krążyłam tymi nieznanymi ścieżkami,
wszystko wydawało się takie zdeformowane.
..i można było tak spadać w tą otchłań,
tak ciepłą i puszystą,
pełną nierealnych, spokojnych myśli.