Ekościema czyli mity zdrowej żywności.
Najnowsza Polityka zaserwowała nam ciekawy artykuł, w którym mowa o produktach "bio" - tak uwielbianych przez Niemców i coraz częściej przez Polaków.
"Żywność ekologiczna jest dużo droższa, ale dzięki niej ani nie chronimy zdrowia,ani środowiska. Dopłacamy do ekorolnictwa, którego zwolennicy pod pewnymi względami przypominają sektę."
Pomijając dane statystyczne, które oczywiście są na korzyść ekorolnictwa, zasta
nówmy się nad produkcją. Eko/Bio w rozumieniu konsumentów, to żywność niezawierająca chemii - pestycydów. Samo to pojęcie "bio/eko" kojarzy nam się z czymś zdrowym,pełnym mikroelementów i witamin. Innym skojarzeniem jest oczywiście dbałość o środowisko naturalne, bo jak inaczej może nam się kojarzyć ekorolnictwo? Do tego wszystkiego dochodzą media, i organizacje - kucharze, celebryci, "zieloni" - wszystkim zależy na bioproduktach. Skutkiem tego jest nasze zainteresowanie tym tematem i dosłowne "nabieranie się" na tego typu przekonania.
Wypadałoby jednak posłuchać specjalistów - toksykologii, żywienia, chemii, rolnictwa czy ekologii.
Na początku artykułu mowa jest o początkach ekorolnictwa, później robi się już tylko ciekawiej..
Główną zasadą rolnictwa ekologicznego jest oczywisty dla nas fakt - chemia stworzona przez człowieka (nawozy sztuczne, środki ochrony roślin) są złe i szkodliwe, ekorolnicy stosują więc środki naturalne i tradycyjne (np. siarka).
Jednak z punktu naukowego, takiego podziału nie ma, ponieważ substancją szkodliwą, można nazwać tą która ma nieodpowiednie właściwości czy dawkę. Nie ma znaczenia czy dana substancja będzie naturalnego bądź sztucznego pochodzenia.
Czepiając się szczegółów, żywność ekologiczna nie jest wolna od chemii - wszystko co jemy składa się ze związków, pierwiastków chemicznych. Dla przykładu, jabłko zawiera wodę, oleje roślinne, cukry, skrobię, karoten, tokoferol (E306), ryboflawinę (E101), nikotynamid, kwas pantotenowy, biotynę, kwas foliowy, kwas askorbinowy(E300), kwas palmitynowy, kwas stearynowy (E570), kwas oleinowy, kwas linolowy, kwas hydroksybursztynowy (E296), kwas etanodiowy, kwas salicylowy, puryny, sód, potas, mangan, żelazo, miedź cynk, fosfor, chlorki,barwniki i przeciwutleniacze.
Czy ekolorolnictwo powinno nam się kojarzyć z brakiem pestycydów? Nie, ponieważ w krajach dopuszcza się używanie ekologicznych pestycydów - czyli takich, które powstają drogą naturalną. Nie oznacza to jednak że takie środki są lepsze, czy też posiadają mniejszą toksyczność. Od razu przychodzi na myśl retonol, którego można uzyskać z roślin tropikalnych i który był wykorzystywany w ekorolnictwie. Z czasem został on wycofany, ponieważ okazało się, że spożywanie żywności na retonolu, powodowało chorobę Parkinsona. Po wielu badaniach, okazało się, że ekopestycydy, oparte na miedzi, są kilkakrotnie bardziej toksyczne dla ludzi i środowiska naturalnego aniżeli jego synetyczny odpowiednik.
Autor artykułu rozpisuje się również o chemofobii, głównie mając na myśli strach przed pestycydami. Mało kto jednak wie, że 99 % pestycydów, spożywanych przez człowieka, ma naturalne pochodzenie. Pestycydy są związkiem naturalnym i istnieją w wielu roślinach, spożywanych przez nas. Przebadano wiele ich rodzajów, i okazało się, że połowa z nich jest rakotwórcza. Podkreśla to jedynie absurdalność kwestii związanych z negatywnym działaniem pestycydów.
Kolejną rzeczą jest wartość produktów bio - czy mają one więcej witamin? Wyniki uczonych zaskakują, ponieważ okazuje się, że żywność ekologiczna i konwencjonalna się nie różnią.
Cały artykuł daje do myślenia, gorąco polecam!
Ekościema czyli mity zdrowej żywności/M.Rotkiewicz/Polityka Nr 29 (2916).