18 września 2009

Gorąca herbata, ciepła muzyka i mały fotel przy biurku.
Zwinięta w kulkę patrzę na szybę - widzę odbicie lampy,
małą latarnie,dużego kaktusa, bordową kulę i swoje odbicie.
Nie wiem ile jest w nim smutku, ile ukrytej radości - lubię jedynie
ten stan, ten czas i tą świadomość - że nastała noc. Zerkam na
prawo widzę regał z książkami - tymi starymi, które były używane
siedemdziesiąt lat temu i te nowe, zakupione przeze mnie. I jakieś
takie moje nastawienie wieczorne pojawia się znikąd - czas biegnie..
I nie wiem czy to on ucieka ode mnie, czy to ja uciekam od niego.


Wyżej stoją moje ulubione kamienie - te, które wyłowiłam w naszym
polskim morzu, świeczki - te podarowane na urodziny, z sympatii i te,
które kupiłam sama - odwiedzając inne miejsca. I dociera do mnie jak
dawno nie byłam na wakacjach..
Po mojej lewej stronie widzę ścianę, kawową i taką ciepłą, a na niej
fotografia. Krople deszczu na kawałku starej, brudnawej blachy a
wszystko to otulone słonecznym blaskiem. Sama nie wiem ile w tym
piękna i niezwykłości..Pamiętam jedynie, że ten widok ucieszył moje serce,
spowodował chęć uwiecznienia tej chwili..
Minęło tyle czasu, a mi nadal siedzi w głowie to uczucie zwykłego - szczęścia,
ten moment naciśnięcia spustu migawki i moje mokre wełniane skarpety.


Czasem tylko pytam samą siebie o te wszystkie rzeczy, o moją pamięć i cały
ten świat. Czy to wszystko kiedyś będzie mi obce.




..a jesień już nadchodzi i czas znowu nagli.