Zapełnione kalendarze,
tak błahymi sprawami,
a mówi się na nie: życiowe=istotne.
Wszyscy uciekają, gnają gdzieś,
przed siebie, widząc w tym sens,
powinność.
Forma przerasta treść,
zaburza całe to egzystowanie,
stwarza pozorne szczęście.
Gdzie jest prawda?
Gdzie schowała się treść?
Gdzie jest "tamten" świat?
..pozostał tylko w Twojej i mojej
świadomości.
Mroźnym szeptem rzuca słowa na wiatr, liście lecą z drzew.. Pierwszy przymrozek, a czas nagli, ucieka.
15 kwietnia 2010
13 kwietnia 2010
12 kwietnia 2010
Wszędzie słowa, słowa, słowa..
Jakby one jedynie nadawały wszystkiemu znaczenie.
Czy znaczeniem nie będzie milczenie, uśmiech,
zapatrzenie się w jeden punkt rzeczywistości?
To było - nadzwyczajne,
spędzić kilka dni z dala od wszystkiego,
zbędnych słów.
Szelest liści był tak dobitny,
przy zamkniętych oczach, promienie słońca
miały czerwony odcień, a w momencie ich otwarcia
wszystko wydawało się takie jaskrawe, takie żywe.
Coraz szybsze i dłuższe kroki - zwiększały tętno i oddech.
Tak dawno nie czułam płuc i iglastej woni.
A tutaj, tylko słowa - wyraźne, czasami raniące,
ruszające to co zagojone,często ważne
i tak tkwiące w pamięci.
Jakby one jedynie nadawały wszystkiemu znaczenie.
Czy znaczeniem nie będzie milczenie, uśmiech,
zapatrzenie się w jeden punkt rzeczywistości?
To było - nadzwyczajne,
spędzić kilka dni z dala od wszystkiego,
zbędnych słów.
Szelest liści był tak dobitny,
przy zamkniętych oczach, promienie słońca
miały czerwony odcień, a w momencie ich otwarcia
wszystko wydawało się takie jaskrawe, takie żywe.
Coraz szybsze i dłuższe kroki - zwiększały tętno i oddech.
Tak dawno nie czułam płuc i iglastej woni.
A tutaj, tylko słowa - wyraźne, czasami raniące,
ruszające to co zagojone,często ważne
i tak tkwiące w pamięci.
11 kwietnia 2010
10 kwietnia 2010
Czasami do człowieka dociera tak prosty fakt:
życie jest kruche.
Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy,
bo pełen smutku, rozpaczy.
To jest też dzień zadumy nad
tym jak powinniśmy postępować,
jakich decyzji pochopnie nie powinniśmy podejmować.
Trudno o słowa,
choć tyle myśli kłębi się w głowie.
Smutny będzie to kwiecień,
mało wiosenny,
mało pogodny.
życie jest kruche.
Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy,
bo pełen smutku, rozpaczy.
To jest też dzień zadumy nad
tym jak powinniśmy postępować,
jakich decyzji pochopnie nie powinniśmy podejmować.
Trudno o słowa,
choć tyle myśli kłębi się w głowie.
Smutny będzie to kwiecień,
mało wiosenny,
mało pogodny.
9 kwietnia 2010
Dni mijają, ucieka czas i
zawitała wiosna,
nieco chłodna,
wietrzna i pełna niespodzianek.
I choć wszystko budzi się do życia,
można mieć wrażenie, że więcej w tym jesieni
aniżeli tej rażącej zieleni, kwiatów czy owadów.
Multum ptaków na gałęziach, świergotów i dźwięków trzmieli,
rozkwitające bardzo powoli w tym roku - drzewa,
i słońce - jakby płomienniejsze,
to wszystko, to dla mnie oznaki wiosny.
Inszy ten ostatni czas,
tak jak ta wiosna i wszystko dookoła i wewnątrz mnie.
zawitała wiosna,
nieco chłodna,
wietrzna i pełna niespodzianek.
I choć wszystko budzi się do życia,
można mieć wrażenie, że więcej w tym jesieni
aniżeli tej rażącej zieleni, kwiatów czy owadów.
Multum ptaków na gałęziach, świergotów i dźwięków trzmieli,
rozkwitające bardzo powoli w tym roku - drzewa,
i słońce - jakby płomienniejsze,
to wszystko, to dla mnie oznaki wiosny.
Inszy ten ostatni czas,
tak jak ta wiosna i wszystko dookoła i wewnątrz mnie.
2 kwietnia 2010
Dawno nie widziałam świata o czwartej nad ranem.
Wczoraj, miało to swój cel i swoje znaczenie.
To było niesamowite, widzieć rozwój tego kawałka świata.
W jednej jego części - było cieplej.
Im bardziej brnęliśmy w doliny,
tym coraz więcej szronu pojawiało się na trawach, roślinności.
Tyle skupisk zwierząt można było zauważyć, które spokojnie patrzyły na
maszynę i ludzi w niej siedzących.
Tak jakby dla nich to ta chwila była swego rodzaju
codziennością.
Przestała istnieć cisza.
Poezją dla uszu był ten sympatyczny dźwięk wydobywający się gdzieś z głębi
tak małego tułowia.
Później, ptaki były wszędzie - wystarczyło się tylko skupić na rzeczywistości.
Wczoraj, miało to swój cel i swoje znaczenie.
To było niesamowite, widzieć rozwój tego kawałka świata.
W jednej jego części - było cieplej.
Im bardziej brnęliśmy w doliny,
tym coraz więcej szronu pojawiało się na trawach, roślinności.
Tyle skupisk zwierząt można było zauważyć, które spokojnie patrzyły na
maszynę i ludzi w niej siedzących.
Tak jakby dla nich to ta chwila była swego rodzaju
codziennością.
Przestała istnieć cisza.
Poezją dla uszu był ten sympatyczny dźwięk wydobywający się gdzieś z głębi
tak małego tułowia.
Później, ptaki były wszędzie - wystarczyło się tylko skupić na rzeczywistości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)