12 kwietnia 2010

Wszędzie słowa, słowa, słowa..
Jakby one jedynie nadawały wszystkiemu znaczenie.
Czy znaczeniem nie będzie milczenie, uśmiech,
zapatrzenie się w jeden punkt rzeczywistości?

To było - nadzwyczajne,
spędzić kilka dni z dala od wszystkiego,
zbędnych słów.

Szelest liści był tak dobitny,
przy zamkniętych oczach, promienie słońca
miały czerwony odcień, a w momencie ich otwarcia
wszystko wydawało się takie jaskrawe, takie żywe.
Coraz szybsze i dłuższe kroki - zwiększały tętno i oddech.

Tak dawno nie czułam płuc i iglastej woni.

A tutaj, tylko słowa - wyraźne, czasami raniące,
ruszające to co zagojone,często ważne
i tak tkwiące w pamięci.

11 kwietnia 2010

"Tak po prawdzie [...] to z każdym,
co umiera w naszym życiu, 
umieramy i my po trochu, którzy zostajemy po nim.
On odejdzie, a śmierć swoją nam zostawia
i my ją musimy znosić."
         Wiesław Myśliwski - Kamień na kamieniu

10 kwietnia 2010

Czasami do człowieka dociera tak prosty fakt:
życie jest kruche.

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy,
bo pełen smutku, rozpaczy.
To jest też dzień zadumy nad
tym jak powinniśmy postępować,
jakich decyzji pochopnie nie powinniśmy podejmować.

Trudno o słowa,
choć tyle myśli kłębi się w głowie.

Smutny będzie to kwiecień,
mało wiosenny,
mało pogodny.

9 kwietnia 2010

Dni mijają, ucieka czas i
zawitała wiosna,
nieco chłodna,
wietrzna i pełna niespodzianek.

I choć wszystko budzi się do życia,
można mieć wrażenie, że więcej w tym jesieni
aniżeli tej rażącej zieleni, kwiatów czy owadów.

Multum ptaków na gałęziach, świergotów i dźwięków trzmieli,
rozkwitające bardzo powoli w tym roku - drzewa,
i słońce - jakby płomienniejsze,
to wszystko, to dla mnie oznaki wiosny.

Inszy ten ostatni czas,
tak jak ta wiosna i wszystko dookoła i wewnątrz mnie.

2 kwietnia 2010

Dawno nie widziałam świata o czwartej nad ranem.
Wczoraj, miało to swój cel i swoje znaczenie.

To było niesamowite, widzieć rozwój tego kawałka świata.
W jednej jego części - było cieplej.
Im bardziej brnęliśmy w doliny,
tym coraz więcej szronu pojawiało się na trawach, roślinności.
Tyle skupisk zwierząt można było zauważyć, które spokojnie patrzyły na
maszynę i ludzi w niej siedzących.
Tak jakby dla nich to ta chwila była swego rodzaju
codziennością.

Przestała istnieć cisza.
Poezją dla uszu był ten sympatyczny dźwięk wydobywający się gdzieś z głębi
tak małego tułowia.
Później, ptaki były wszędzie - wystarczyło się tylko skupić na rzeczywistości.

29 marca 2010

Dawno nie widziałam świata,
tak jakbym nie była jeszcze na to przygotowana.

Wyjeżdżając z domu, wszystko było tak wyraziste,
tyle cieni,tonacji, kolorów można było dostrzec w każdej rzeczy,
tylko ten czas przeszkadzał, wyrywał się ze swoich ram.

Nie wiem gdzie, w którym miejscu, konkretnie istnieje prawda.

Nie mam pojęcia jak uniknąć tej wrażliwości,
łez szczęścia, kiedy do nich przyjadę.
Czy będę musiała cokolwiek powiedzieć?

Oni wiedzą, wszyscy-co to był za koszmarny czas,
tymczasem dla mnie był on najbardziej zbawienny.

Od tamtych dni mój świat tak się rozszerzył,
jakby moim sensem było od zawsze dostrzeganie i obcowanie z nim,
całym.

25 marca 2010