Wszędzie słowa, słowa, słowa..
Jakby one jedynie nadawały wszystkiemu znaczenie.
Czy znaczeniem nie będzie milczenie, uśmiech,
zapatrzenie się w jeden punkt rzeczywistości?
To było - nadzwyczajne,
spędzić kilka dni z dala od wszystkiego,
zbędnych słów.
Szelest liści był tak dobitny,
przy zamkniętych oczach, promienie słońca
miały czerwony odcień, a w momencie ich otwarcia
wszystko wydawało się takie jaskrawe, takie żywe.
Coraz szybsze i dłuższe kroki - zwiększały tętno i oddech.
Tak dawno nie czułam płuc i iglastej woni.
A tutaj, tylko słowa - wyraźne, czasami raniące,
ruszające to co zagojone,często ważne
i tak tkwiące w pamięci.
Mroźnym szeptem rzuca słowa na wiatr, liście lecą z drzew.. Pierwszy przymrozek, a czas nagli, ucieka.
12 kwietnia 2010
11 kwietnia 2010
10 kwietnia 2010
Czasami do człowieka dociera tak prosty fakt:
życie jest kruche.
Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy,
bo pełen smutku, rozpaczy.
To jest też dzień zadumy nad
tym jak powinniśmy postępować,
jakich decyzji pochopnie nie powinniśmy podejmować.
Trudno o słowa,
choć tyle myśli kłębi się w głowie.
Smutny będzie to kwiecień,
mało wiosenny,
mało pogodny.
życie jest kruche.
Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy,
bo pełen smutku, rozpaczy.
To jest też dzień zadumy nad
tym jak powinniśmy postępować,
jakich decyzji pochopnie nie powinniśmy podejmować.
Trudno o słowa,
choć tyle myśli kłębi się w głowie.
Smutny będzie to kwiecień,
mało wiosenny,
mało pogodny.
9 kwietnia 2010
Dni mijają, ucieka czas i
zawitała wiosna,
nieco chłodna,
wietrzna i pełna niespodzianek.
I choć wszystko budzi się do życia,
można mieć wrażenie, że więcej w tym jesieni
aniżeli tej rażącej zieleni, kwiatów czy owadów.
Multum ptaków na gałęziach, świergotów i dźwięków trzmieli,
rozkwitające bardzo powoli w tym roku - drzewa,
i słońce - jakby płomienniejsze,
to wszystko, to dla mnie oznaki wiosny.
Inszy ten ostatni czas,
tak jak ta wiosna i wszystko dookoła i wewnątrz mnie.
zawitała wiosna,
nieco chłodna,
wietrzna i pełna niespodzianek.
I choć wszystko budzi się do życia,
można mieć wrażenie, że więcej w tym jesieni
aniżeli tej rażącej zieleni, kwiatów czy owadów.
Multum ptaków na gałęziach, świergotów i dźwięków trzmieli,
rozkwitające bardzo powoli w tym roku - drzewa,
i słońce - jakby płomienniejsze,
to wszystko, to dla mnie oznaki wiosny.
Inszy ten ostatni czas,
tak jak ta wiosna i wszystko dookoła i wewnątrz mnie.
2 kwietnia 2010
Dawno nie widziałam świata o czwartej nad ranem.
Wczoraj, miało to swój cel i swoje znaczenie.
To było niesamowite, widzieć rozwój tego kawałka świata.
W jednej jego części - było cieplej.
Im bardziej brnęliśmy w doliny,
tym coraz więcej szronu pojawiało się na trawach, roślinności.
Tyle skupisk zwierząt można było zauważyć, które spokojnie patrzyły na
maszynę i ludzi w niej siedzących.
Tak jakby dla nich to ta chwila była swego rodzaju
codziennością.
Przestała istnieć cisza.
Poezją dla uszu był ten sympatyczny dźwięk wydobywający się gdzieś z głębi
tak małego tułowia.
Później, ptaki były wszędzie - wystarczyło się tylko skupić na rzeczywistości.
Wczoraj, miało to swój cel i swoje znaczenie.
To było niesamowite, widzieć rozwój tego kawałka świata.
W jednej jego części - było cieplej.
Im bardziej brnęliśmy w doliny,
tym coraz więcej szronu pojawiało się na trawach, roślinności.
Tyle skupisk zwierząt można było zauważyć, które spokojnie patrzyły na
maszynę i ludzi w niej siedzących.
Tak jakby dla nich to ta chwila była swego rodzaju
codziennością.
Przestała istnieć cisza.
Poezją dla uszu był ten sympatyczny dźwięk wydobywający się gdzieś z głębi
tak małego tułowia.
Później, ptaki były wszędzie - wystarczyło się tylko skupić na rzeczywistości.
29 marca 2010
Dawno nie widziałam świata,
tak jakbym nie była jeszcze na to przygotowana.
Wyjeżdżając z domu, wszystko było tak wyraziste,
tyle cieni,tonacji, kolorów można było dostrzec w każdej rzeczy,
tylko ten czas przeszkadzał, wyrywał się ze swoich ram.
Nie wiem gdzie, w którym miejscu, konkretnie istnieje prawda.
Nie mam pojęcia jak uniknąć tej wrażliwości,
łez szczęścia, kiedy do nich przyjadę.
Czy będę musiała cokolwiek powiedzieć?
Oni wiedzą, wszyscy-co to był za koszmarny czas,
tymczasem dla mnie był on najbardziej zbawienny.
Od tamtych dni mój świat tak się rozszerzył,
jakby moim sensem było od zawsze dostrzeganie i obcowanie z nim,
całym.
tak jakbym nie była jeszcze na to przygotowana.
Wyjeżdżając z domu, wszystko było tak wyraziste,
tyle cieni,tonacji, kolorów można było dostrzec w każdej rzeczy,
tylko ten czas przeszkadzał, wyrywał się ze swoich ram.
Nie wiem gdzie, w którym miejscu, konkretnie istnieje prawda.
Nie mam pojęcia jak uniknąć tej wrażliwości,
łez szczęścia, kiedy do nich przyjadę.
Czy będę musiała cokolwiek powiedzieć?
Oni wiedzą, wszyscy-co to był za koszmarny czas,
tymczasem dla mnie był on najbardziej zbawienny.
Od tamtych dni mój świat tak się rozszerzył,
jakby moim sensem było od zawsze dostrzeganie i obcowanie z nim,
całym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)