5 lutego 2010

Istnieją na świecie rzeczy,
które pamięta się do końca swoich dni.

Był więc taki wierszyk,
który opowiadał mi Dziadek swym jakże ciepłym barytonem:

Był raz sobie krasnoludek
taki mały jak szpileczka,
miał swój domek i ogródek
w głębi lasu, na listeczku.

Kwiatek mu za czapkę służył,
na dwóch słomkach spał wygodnie.
Jadł tak samo, niezbyt dużo:
jeden orzech trzy tygodnie.

Kiedyś zaprzągł swą furmankę;
zamiast koni były mrówki
i pojechał na polankę,
gdzie podobno są borówki.

Nagle wstrzymał mrówki swoje,
zanim przebył kroków kilka.
Patrzy: jakaś góra stoi!
A to była noga WILKA!  .
-ZJEM CIE !!! - zabrzmiał głos straszliwy-
SIĄDŹ MI ZARAZ NA JĘZYKU!
Krasnoludek, ledwie żywy,
wyszedł z bryczki swej bez krzyku.
-Panie wilku, bardzo proszę,
może jednak się zlitujesz?
Jestem przecież taki mały,
że mnie nawet nie poczujesz...

Wilk pomyślał, machnął  łapą,
Ziewnął, spojrzał trochę krzywo.
-ŻAL MI CIEBIE, MAŁY GAPO.
WIĘC UCIEKAJ, TYLKO ŻYWO!

Potem parę dni minęło,
krasnoludek właśnie drzemał,
aż tu raptem coś ryknęło,
aż zadrżała w koło ziemia.

Co się stało? To wilczysko
w zastawione wpadło wnyki.
Krasnoludek już jest blisko,
choć go straszą głośne ryki.

-Panie wilku! Nie rycz, proszę,
poleż chwilę tu spokojnie,
a ja zaraz miecz przyniosę
i z tych sideł cie uwolnię.

Wilk ślepiami wciąż przewraca,
jest z wściekłości ledwie żywy.
A tu krasnoludek wraca
niosąc wielki miecz z pokrzywy.

Poprzecinał więzy mieczem,
trzy godziny się mordował.
Malusieńki ten człowieczek
wielka wdzięczność w sercu chował.

I choć cztery lata blisko
już minęły od tej pory
krasnoludek i wilczysko
ciągle są przyjaźni wzorem.

4 lutego 2010
















Z czasem pojawia się kilka pytań,
na które z pewnością można odpowiedzieć.
Problematyczne pozostają decyzje - których nie można cofnąć,
zamienić, wyrzec się.

Wszystko to ma prowadzić do samospełnienia..

Konsekwencje?
Nie,nie  -  tylko raz się żyje. 


Słońce rozprasza gęste, ciemne chmury
..mniej tajemnic, dręczących myśli

nowy dzień, nowe możliwości.

3 lutego 2010

..i nagle pojawił się pewien nieznajomy,
który powiedział dwa wyraźne, dobitne słowa:

Pani jest szczęśliwa!

27 stycznia 2010

Spokój umysłu.
..bezgraniczne pola, lasy i pagórki..

Te wieczne rozstania i powroty,
niektóre bolesne, inne pełne ekstazy
..ale jakie one by nie były - spełniają swoją magiczną rolę,

istne czary..

19 stycznia 2010

Filozoficzna podróż życia, czyli poznanie Pana M.

Gdy tylko ma się możliwość dostania do miasta
komfortowo i szybciej niż miejskim środkiem komunikacji,
to korzystamy z tego. Tak też było w tym przypadku.

Mężczyzna, jak mężczyzna - może nie ideał kobiecych serc,
jednak - człowiek z wielkim bagażem myśli.

Jadąc tak, w ciszy - często przeszkadzającej, padło kilka słów,
kilka pytań i kilka bardzo zastanawiających odpowiedzi.

Z tych zaledwie paru wypowiedzi - wyjawił się obraz człowieka:
samotnego, opuszczonego ale również pełnego sentymentalizmu.

Była to wielka podróż filozoficzna, w której mowa była o przeszłości,
doświadczeniach, planach i miłości (na którą ponoć nie ma lekarstwa).
Człowiek z wielkim poczuciem humoru, znający zagadki logiczne
jak i mający dobry gust.

Jego dom przypominał zamek -  monstrualny, otoczony rzeką.
Oglądając go z perspektywy nocy - wiele mówił o Panie M.,
jego podejściu do życia.

    Pan M. : "Pamiętam jak wyruszyłem w swoją podróż życia,
    jeździliśmy wtedy wszędzie - zwiedziłem w taki sposób
    większą część Stanów; to trwało jakieś dwa tygodnie,
    zmienialiśmy się kiedy tylko poczuliśmy,że nie dajemy rady;
    przeszłość to jedyne co nam pozostaje.Widzisz?
    Teraz tylko mogę o tym powspominać."

14 stycznia 2010

"Masz dobry humor" słyszysz to z jednej, to z drugiej strony,
uśmiechasz się - choć nie znasz konkretnego powodu.
Masz ochotę na wytrawne, czerwone wino - Amphorae Merlot,
kieliszek Whisky i jakieś małe rodzaje adrenaliny..

Nie wiesz co się dzieje, wychodzisz do ludzi - jak potulny baranek,
dowcipkujesz, ironizujesz - wtapiasz się w rzeczywistość.
Nie rozumiesz definicji, nic nie kręci się wokół Ciebie (choć tego Ci życzono).

Wszystko ma swój własny (nie)porządek.
Nie dostosowujesz się, na swój sposób buntujesz.
Uczysz się też jednak ustępować.

Nie poznajesz siebie, a inni nie poznają Cię jeszcze bardziej.
Korzystasz inaczej, inaczej też widzisz,
..myślisz, uśmiechasz się, ot tak - zwyczajnie i nie masz ochoty tego przerywać
słowami.

9 stycznia 2010















Nie istnieją żadne postanowienia noworoczne,obietnice..
nie istnieje nawet tabliczka w głowie: "wstęp wzbroniony".
Nie ma rezygnacji z kawy, dogłębnych myśli
o tym co wokół i gdzieś dalej,
za niewidzialnymi granicami.

nowy rok niczego nie zmienia,
kolejna inna data w kalendarzu, telefonie..
po raz pierwszy idąć z latarką przez lasy i skały,
wspinając się wysoko, bez celu..
bywało zimniej niż zazwyczaj.
Im wyżej tym mroźniej- więcej życia i werwy,
pracy serca - które przecież przestawało istnieć.

Osiągnięty szczyt był uradowaniem całego tego spektaklu,
miliony kolorowych świateł zewsząd mnożyły się z każdą sekundą.

..i nagle pojawił się inny obraz człowieka,
inne jego myśli - skupione na ogromie wszechrzeczy;
teraz - przelewała się w nim wrażliwość i odwaga.

Scenariusz - powycinany i połatany w nowe części,
dopowiedziany i zaakceptowany.