Pojawiają się nowe wnioski,na sam koniec
(a może dopiero początek) życia.
Nie sposób ich naliczyć, brakuje rąk, palców
u rąk i nóg.
Dostajemy za dużo szans na poprawki,
może tak jak na państwowych uczelniach,
powinniśmy za nie słono zapłacić?
A może po prostu nie powinny istnieć?
Coraz więcej nagiętych granic,
nie widać poświęceń, ciężkiej pracy nad sobą,
wszędzie powroty, usprawiedliwienia.
Brak nowego życia, nowych pomysłów,
(prawie) wszystko stoi w miejscu,
w jednym martwym punkcie, bo tak lepiej,
bo tak wygodniej, bo brak uciążliwego potu.
Co się dzieje z tym światem? Zapytano mnie
w tramwaju. Milczę, bo nie znam odpowiedzi,
tak jak Ty.
Może my żyjemy w innym świecie? :)
(a może dopiero początek) życia.
Nie sposób ich naliczyć, brakuje rąk, palców
u rąk i nóg.
Dostajemy za dużo szans na poprawki,
może tak jak na państwowych uczelniach,
powinniśmy za nie słono zapłacić?
A może po prostu nie powinny istnieć?
Coraz więcej nagiętych granic,
nie widać poświęceń, ciężkiej pracy nad sobą,
wszędzie powroty, usprawiedliwienia.
Brak nowego życia, nowych pomysłów,
(prawie) wszystko stoi w miejscu,
w jednym martwym punkcie, bo tak lepiej,
bo tak wygodniej, bo brak uciążliwego potu.
Co się dzieje z tym światem? Zapytano mnie
w tramwaju. Milczę, bo nie znam odpowiedzi,
tak jak Ty.
Może my żyjemy w innym świecie? :)