Kawałki czekolady na białej pościeli,
czerwonym dywanie, drewnianym parapecie.
Nie próbuję jej szukać, sama swym urokiem
przyciąga oko to tu, to tam..
To z niej rozbłyśnie magia,
pewnego wieczoru lub z rana.
Co będzie przepowiednią,
co kłamstwem, a co prawdą?
Przyszłość za daleko,
teraźniejszość za blisko,
gdzie więc ten złoty środek?