Zimniejsze noce,
i tak urokliwa zabawa powietrzem,
którego kształty można zobaczyć wydychając je
z głębin siebie,
które można poczuć,
mając w świadomości
jak wiele zależne jest od nas samych,
jak wielką władzę mamy nad naszym ciałem.
Wokół ten specyficzny dźwięk
żniw, co jedynie zapowiada jesień,
nieco chłodniejszą, ale równie kolorową.
Obserwując tę różnicę temperatur,
chmurę nieco bielszą od tej przezroczystej,
i patrząc tak w górę na te maleńkie
biało-srebrne punkciki,
nagle zdajemy sobie sprawę jak maleńcy jesteśmy,
i jak małą kontrole mamy nad tym wszystkim..
Wyłania się z tego tak ogromny paradoks..
Wówczas cała ta, rzeczywistość staje się
jednym wielkim, zaprzeczeniem, nierealnością.