30 lipca 2010

Coś się kończy, coś zaczyna,
nawet wtedy kiedy brakuje sił,
kiedy to nie ten czas..

bo czy on zawsze jest ten?

Szukamy usprawiedliwień bądź
własnych błędów, tak by sobie
mimowolnie ulżyć

..ale to wszystko nas przerasta.

Gubimy się we własnym świecie,
tak często wyidealizowanym,
przepełnionym tyloma kolorami.

Przestajemy w nie wierzyć,
co gorsza przestajemy je widzieć,
tak jakby były one jedynie wytworem
naszej wyobraźni.

Mijają lata,
mija wiele dni i nocy,
i znów widzimy tęczę,
tyle maleńkich drobiazgów wokół,

brakuje jedynie zdrowia,
tak jakby było za późno,
na te całe powroty.

Wówczas dochodzi do nas,
tak banalny fakt,
jesteśmy starsi z każdym dniem.
Tyle szarych dni było przed nami,
tyle zagubionych myśli otaczało
cały nasz świat;

tylko po co?
czy warto było czekać?