Dawno nie widziałam świata,
tak jakbym nie była jeszcze na to przygotowana.
Wyjeżdżając z domu, wszystko było tak wyraziste,
tyle cieni,tonacji, kolorów można było dostrzec w każdej rzeczy,
tylko ten czas przeszkadzał, wyrywał się ze swoich ram.
Nie wiem gdzie, w którym miejscu, konkretnie istnieje prawda.
Nie mam pojęcia jak uniknąć tej wrażliwości,
łez szczęścia, kiedy do nich przyjadę.
Czy będę musiała cokolwiek powiedzieć?
Oni wiedzą, wszyscy-co to był za koszmarny czas,
tymczasem dla mnie był on najbardziej zbawienny.
Od tamtych dni mój świat tak się rozszerzył,
jakby moim sensem było od zawsze dostrzeganie i obcowanie z nim,
całym.