19 stycznia 2010

Filozoficzna podróż życia, czyli poznanie Pana M.

Gdy tylko ma się możliwość dostania do miasta
komfortowo i szybciej niż miejskim środkiem komunikacji,
to korzystamy z tego. Tak też było w tym przypadku.

Mężczyzna, jak mężczyzna - może nie ideał kobiecych serc,
jednak - człowiek z wielkim bagażem myśli.

Jadąc tak, w ciszy - często przeszkadzającej, padło kilka słów,
kilka pytań i kilka bardzo zastanawiających odpowiedzi.

Z tych zaledwie paru wypowiedzi - wyjawił się obraz człowieka:
samotnego, opuszczonego ale również pełnego sentymentalizmu.

Była to wielka podróż filozoficzna, w której mowa była o przeszłości,
doświadczeniach, planach i miłości (na którą ponoć nie ma lekarstwa).
Człowiek z wielkim poczuciem humoru, znający zagadki logiczne
jak i mający dobry gust.

Jego dom przypominał zamek -  monstrualny, otoczony rzeką.
Oglądając go z perspektywy nocy - wiele mówił o Panie M.,
jego podejściu do życia.

    Pan M. : "Pamiętam jak wyruszyłem w swoją podróż życia,
    jeździliśmy wtedy wszędzie - zwiedziłem w taki sposób
    większą część Stanów; to trwało jakieś dwa tygodnie,
    zmienialiśmy się kiedy tylko poczuliśmy,że nie dajemy rady;
    przeszłość to jedyne co nam pozostaje.Widzisz?
    Teraz tylko mogę o tym powspominać."