Czasami żyjemy powrotami,
myślami o tym co takie bliskie i tak ciężko osiągalne.
Ja - uwielbiam świadomość powrotu, do domu.
Widok kawowych ścian, powitania i uściski,
opowiadania - często przekolorowane, lasu,
kolorowych, szeleszczących liści,
codziennego wiejskiego życia.
A kiedy musimy odchodzić, żegnamy się z tym wszystkim
co miało dla nas znaczenie. Zaczynamy coś nowego, innego.
W ciągu tego krótkiego i jakże obfitego czasu tworzymy
własne księgi zdarzeń.
Tak wiele epizodów chcemy usunąć, inne zmieniamy,
nakreślamy na nowo,
a do tylu momentów powracamy - ot tak bezinteresownie.