Mroźnym szeptem rzuca słowa na wiatr, liście lecą z drzew.. Pierwszy przymrozek, a czas nagli, ucieka.
25 września 2009
Zimna, gwieździsta noc..
Kilka dreszczy na krzyż, nozdrza wypełnione lodowatym powietrzem.
Ręce gdzieś z tyłu kieszeni, niby introwertyczna postawa - jakieś
wewnętrzne skulenie i szukanie ciepła gdzieś w środku, w myślach.
Mała uliczka, i szeroko otwarte oczy.
Widzę Wielką Niedźwiedzicę, Smoka, Wolarz..
Uśmiecham się, nie wiem sama gdzie dryfuję. Nie widzę świateł,
wąskiej uliczki, tylko małe punkciki, które w jakiś sposób nadają sens wszystkiemu..
Szukam pytań, podpowiedzi i wiem, że wszystko się kiedyś zmieni.
Tak jak zmienia się niebo, kiedy nadchodzi jesień.