Po długiej przerwie wracam z ciekawym albumem pt. "Indie Chill", dla miłośników indie, ale w zupełnie innym wydaniu. Płyta do kupienia przez iTunes.
Indie Chill, różni wykonawcy.
Indie Chill, różni wykonawcy.
Mroźnym szeptem rzuca słowa na wiatr, liście lecą z drzew.. Pierwszy przymrozek, a czas nagli, ucieka.
Tak oto zaczynają się dywagacje Jerzego Bralczyka, Andrzeja Markowskiego, Jana Miodka w rozmowie z Jerzym Sosnowskim."Zacznijmy od nowego, ale już teraz gigantycznego tematu: języka w sieci. I od uporu mojego komputera, który, kiedy piszę "internet", konsekwentnie poprawia mi małą literę na wielką.
Bralczyk: No i ma trochę racji, to nazwa własna. Ja konsekwentnie pisałem Internet wielką literą i zostało mi to do tej pory. Uważam jednak, że po jakimś czasie ten cały Internet się pospolituje.
Miodek: Ustalenie ortograficzne jest proste: jeśli mowa o międzynarodowej sieci, to duża litera - Internet, a to, co mamy w domu, mała - internet.
Bralczyk: ale wydaje mi się, że mała litera ostatecznie zwycięża, tak jak to często bywało z nazwami własnymi.
Markowski: jak z walkmanem, aspiryną...
Bralczyk: i różnymi adidasami.
Markowski: Już dziś "poszukaj w internecie" napisałbym małą literą.
Bralczyk: więc szukałbyś "w" internecie? Czasami pytają mnie ludzie czy w internecie, czy na internecie.
Miodek: W! Ja szukam - w!
Bralczyk: No bo sieć to sieć- w sieci się szuka,a nie na sieci."
