28 lipca 2013

Nie podchodź bliżej,
nie zostawiaj wymyślnych znaków.
Szeptanie nie zastąpi dobitnych słów.

Cienie wiszą, po każdej ze stron.
Powiew przerażenia unosi się w powietrzu.
Paniczny krzyk spotęguje jedynie strach.

Oddaj jej fragment siebie,
ten najmniejszy akapit z życia.
Ona nie szepta, nie lęka się ceni.

23 lipca 2013













Ekościema czyli mity zdrowej żywności.

Najnowsza Polityka zaserwowała nam ciekawy artykuł, w którym mowa o produktach "bio" - tak uwielbianych przez Niemców i coraz częściej przez Polaków.
 
"Żywność ekologiczna jest dużo droższa, ale dzięki niej ani nie chronimy zdrowia,ani środowiska. Dopłacamy do ekorolnictwa, którego zwolennicy pod pewnymi względami przypominają sektę."

 Pomijając dane statystyczne, które oczywiście są na korzyść ekorolnictwa, zasta
 
nówmy się nad produkcją. Eko/Bio w rozumieniu konsumentów, to żywność niezawierająca chemii - pestycydów. Samo to pojęcie "bio/eko" kojarzy nam się z czymś zdrowym,pełnym mikroelementów i witamin. Innym skojarzeniem jest oczywiście dbałość o środowisko naturalne, bo jak inaczej może nam się kojarzyć ekorolnictwo? Do tego wszystkiego dochodzą media, i organizacje - kucharze, celebryci, "zieloni" - wszystkim zależy na bioproduktach. Skutkiem tego jest nasze zainteresowanie tym tematem i dosłowne "nabieranie się" na tego typu przekonania.
Wypadałoby jednak posłuchać specjalistów - toksykologii, żywienia, chemii, rolnictwa czy ekologii.

Na początku artykułu mowa jest o początkach ekorolnictwa, później robi się już tylko ciekawiej..
Główną zasadą rolnictwa ekologicznego jest oczywisty dla nas fakt - chemia stworzona przez człowieka (nawozy sztuczne, środki ochrony roślin) są złe i szkodliwe, ekorolnicy stosują więc środki naturalne i tradycyjne (np. siarka).
 
Jednak z punktu naukowego, takiego podziału nie ma, ponieważ substancją szkodliwą, można nazwać tą która ma nieodpowiednie właściwości czy dawkę. Nie ma znaczenia czy dana substancja będzie naturalnego bądź sztucznego pochodzenia.

Czepiając się szczegółów, żywność ekologiczna nie jest wolna od chemii - wszystko co jemy składa się ze związków, pierwiastków chemicznych. Dla przykładu, jabłko zawiera wodę, oleje roślinne, cukry, skrobię, karoten, tokoferol (E306), ryboflawinę (E101), nikotynamid, kwas pantotenowy, biotynę, kwas foliowy, kwas askorbinowy(E300), kwas palmitynowy, kwas stearynowy (E570), kwas oleinowy, kwas linolowy, kwas hydroksybursztynowy (E296), kwas etanodiowy, kwas salicylowy, puryny, sód, potas, mangan, żelazo, miedź cynk, fosfor, chlorki,barwniki i przeciwutleniacze.

Czy ekolorolnictwo powinno nam się kojarzyć z brakiem pestycydów? Nie, ponieważ w krajach dopuszcza się używanie ekologicznych pestycydów - czyli takich, które powstają drogą naturalną. Nie oznacza to jednak że takie środki są lepsze, czy też posiadają mniejszą toksyczność. Od razu przychodzi na myśl  retonol, którego można uzyskać z roślin tropikalnych i który był wykorzystywany w ekorolnictwie. Z czasem został on wycofany, ponieważ okazało się, że spożywanie żywności na retonolu, powodowało  chorobę Parkinsona. Po wielu badaniach, okazało się, że ekopestycydy, oparte na miedzi, są kilkakrotnie bardziej toksyczne dla ludzi i środowiska naturalnego aniżeli jego synetyczny odpowiednik.

Autor artykułu rozpisuje się również o chemofobii, głównie mając na myśli strach przed pestycydami. Mało kto jednak wie, że 99 % pestycydów, spożywanych przez człowieka, ma naturalne pochodzenie. Pestycydy są związkiem naturalnym i istnieją w wielu roślinach, spożywanych przez nas. Przebadano wiele ich rodzajów, i okazało się, że połowa z nich jest rakotwórcza. Podkreśla to jedynie absurdalność kwestii związanych z negatywnym działaniem pestycydów.

Kolejną rzeczą jest wartość produktów bio - czy mają one więcej witamin? Wyniki uczonych zaskakują, ponieważ okazuje się, że żywność ekologiczna i konwencjonalna się nie różnią.

Cały artykuł daje do myślenia, gorąco polecam!

Ekościema czyli mity zdrowej żywności/M.Rotkiewicz/Polityka Nr 29 (2916).

30 czerwca 2013



Na każdy zły dzień, polecam obejrzeć ten film. Przesiąknięty marzeniami, zwariowanym optymizmem, ale i prozaicznym życiem.
Życie nie musi być monotonne, nawet wtedy kiedy dostaniemy wyrok.

tytuł: Choć goni nas czas
reżyseria: Rob Reiner
scenariusz: Justin Zackham
muzyka: Marc Shaiman
zdjęcia: John Schwartzman

22 czerwca 2013

Milczenie bywa wybawieniem,
bywa ulgą i rozdarciem,
rozdarciem nas i co z nami połączone.

Milczenie to sposób rozmowy,
między dwoma światami - naszym i tym drugim.
zawsze jest ten drugi.

Milczenie koi,
to łkanie rozumu, który broni się,
rozpaczliwie walczy z rzeczywistością.

Taki to czas - milczący, owiany zagadkami.

4 czerwca 2013






Zafascynowały mnie ostatnio zdjęcia Martina Stranki, młody, czeski fotograf z niesamowitym punktem widzenia. Polecam  gorąco stronę: www.martinstranka.com

26 maja 2013

Majowy Świat Nauki wydał świetny numer. Ciężko było mi zadecydować, o którym artykule dzisiaj napiszę.

Ostatnio wiele mówi się o bestsellerze Ebena Alexandra pt. "Dowód istnienia nieba:wyprawa neurochirurga na drugą stronę". Dla nieznających - owy neurochirurg opowiada o swoim doświadczeniu śmierci, doznając śpiączki wywołanej zapaleniem opon mózgowych.

Neurochirurg przekonuje, że istnieje "coś więcej" niż nauka i sceptycyzm. Opowiada między innymi o doświadczeniu wszechobecnej miłości,a jego obrazy przedstawiają drogę do nieba. Jako naukowiec podkreśla, że jego "kora mózgowa była całkowicie wyłączona".

Autor artykułu, Michael Shemer - sceptyk, miał okazję rozmawiać z neurochirurgiem i tu, podważa jego opinię. "Przed wejściem do studia zapytałem go - skoro jego mózg w istocie nie działał - to jak może cokolwiek z tego pamiętać, jeśli wziąć pod uwagę, ze pamięć polega na aktywności neuronów".
Inny naukowiec, Oliver Sacks - autor książki "Hallucinations" tłumaczy: "w przypadku doktora Alexandra najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że jego doświadczenie śmierci zachodziło nie w stanie pełnego braku świadomości, lecz podczas wybudzania się, gdy jego kora mózgowa zaczynała już funkcjonować". Stąd te obrazy.

Dlaczego naukowiec jest przekonany o istnieniu nieba?
"Ludzie uciekają od wyjaśnień, a bierze się to stąd, że umysł wzdraga się przed próżnią poznawczą".

Wątpliwy dowód.Czy neurochirurg naprawdę był w niebie?/Świat Nauki/Maj 2013.

19 maja 2013

Pan Jaś.
Dzisiaj przyszedł czas na kolejną historię. Tym razem o człowieku, który chodzi swoimi ścieżkami.

Pan Jan mieszkał w Niemczech, choć z pochodzenia był oczywiście Polakiem. Z początku nie miał pomysłu na swoje życie, choć był otwarty na wszystkie dziedziny. Za sprawą szczęśliwego losu, miał okazję douczać się jako protetyk. Okazało się, że radzi sobie w tym temacie. W efekcie został dentystą. Nie mógł lepiej trafić - zarobił sporo, ustawił się na całe życie.

Żyło mu się dobrze, w zasadzie luksusowo, przyszedł czas renty - Pan Jan chciał czegoś więcej od życia. Przyjechał do Polski, mając niemiecką rentę i sporo oszczędności. Rozpoczął budowę, a raczej renowację niemieckiej kamienicy. W między czasie szkoląc się w innych dziedzinach: mediach, modzie, czy językach. Sporo podróżował, a to przekładało się na kolejne doświadczenia.
Miał pojęcie co dzieje się w Mediolanie, Meksyku czy Indiach.

Patrząc na niego kilka dni temu, słuchając jego opowieści, odniosłam wrażenie, że Pan Jan, człowiek aktywny, otwarty, doświadczony i dowcipny - jest człowiekiem spełnionym, człowiekiem z pasjami, człowiekiem szczęśliwym.
"Aby osiągnąć sukces, trzeba być otwartym na ludzi, na pracę w różnych miejscach. Czasami noszenie kawy szefowi popłaca".