Zafascynowały mnie ostatnio zdjęcia Martina Stranki, młody, czeski fotograf z niesamowitym punktem widzenia. Polecam gorąco stronę: www.martinstranka.com
Mroźnym szeptem rzuca słowa na wiatr, liście lecą z drzew.. Pierwszy przymrozek, a czas nagli, ucieka.
4 czerwca 2013
26 maja 2013
Majowy Świat Nauki wydał świetny numer. Ciężko było mi zadecydować, o którym artykule dzisiaj napiszę.
Ostatnio wiele mówi się o bestsellerze Ebena Alexandra pt. "Dowód istnienia nieba:wyprawa neurochirurga na drugą stronę". Dla nieznających - owy neurochirurg opowiada o swoim doświadczeniu śmierci, doznając śpiączki wywołanej zapaleniem opon mózgowych.
Neurochirurg przekonuje, że istnieje "coś więcej" niż nauka i sceptycyzm. Opowiada między innymi o doświadczeniu wszechobecnej miłości,a jego obrazy przedstawiają drogę do nieba. Jako naukowiec podkreśla, że jego "kora mózgowa była całkowicie wyłączona".
Autor artykułu, Michael Shemer - sceptyk, miał okazję rozmawiać z neurochirurgiem i tu, podważa jego opinię. "Przed wejściem do studia zapytałem go - skoro jego mózg w istocie nie działał - to jak może cokolwiek z tego pamiętać, jeśli wziąć pod uwagę, ze pamięć polega na aktywności neuronów".
Inny naukowiec, Oliver Sacks - autor książki "Hallucinations" tłumaczy: "w przypadku doktora Alexandra najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że jego doświadczenie śmierci zachodziło nie w stanie pełnego braku świadomości, lecz podczas wybudzania się, gdy jego kora mózgowa zaczynała już funkcjonować". Stąd te obrazy.
Dlaczego naukowiec jest przekonany o istnieniu nieba?
"Ludzie uciekają od wyjaśnień, a bierze się to stąd, że umysł wzdraga się przed próżnią poznawczą".
Wątpliwy dowód.Czy neurochirurg naprawdę był w niebie?/Świat Nauki/Maj 2013.
Ostatnio wiele mówi się o bestsellerze Ebena Alexandra pt. "Dowód istnienia nieba:wyprawa neurochirurga na drugą stronę". Dla nieznających - owy neurochirurg opowiada o swoim doświadczeniu śmierci, doznając śpiączki wywołanej zapaleniem opon mózgowych.
Neurochirurg przekonuje, że istnieje "coś więcej" niż nauka i sceptycyzm. Opowiada między innymi o doświadczeniu wszechobecnej miłości,a jego obrazy przedstawiają drogę do nieba. Jako naukowiec podkreśla, że jego "kora mózgowa była całkowicie wyłączona".
Autor artykułu, Michael Shemer - sceptyk, miał okazję rozmawiać z neurochirurgiem i tu, podważa jego opinię. "Przed wejściem do studia zapytałem go - skoro jego mózg w istocie nie działał - to jak może cokolwiek z tego pamiętać, jeśli wziąć pod uwagę, ze pamięć polega na aktywności neuronów".
Inny naukowiec, Oliver Sacks - autor książki "Hallucinations" tłumaczy: "w przypadku doktora Alexandra najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że jego doświadczenie śmierci zachodziło nie w stanie pełnego braku świadomości, lecz podczas wybudzania się, gdy jego kora mózgowa zaczynała już funkcjonować". Stąd te obrazy.
Dlaczego naukowiec jest przekonany o istnieniu nieba?
"Ludzie uciekają od wyjaśnień, a bierze się to stąd, że umysł wzdraga się przed próżnią poznawczą".
Wątpliwy dowód.Czy neurochirurg naprawdę był w niebie?/Świat Nauki/Maj 2013.
19 maja 2013
Pan Jaś.
Dzisiaj przyszedł czas na kolejną historię. Tym razem o człowieku, który chodzi swoimi ścieżkami.
Pan Jan mieszkał w Niemczech, choć z pochodzenia był oczywiście Polakiem. Z początku nie miał pomysłu na swoje życie, choć był otwarty na wszystkie dziedziny. Za sprawą szczęśliwego losu, miał okazję douczać się jako protetyk. Okazało się, że radzi sobie w tym temacie. W efekcie został dentystą. Nie mógł lepiej trafić - zarobił sporo, ustawił się na całe życie.
Żyło mu się dobrze, w zasadzie luksusowo, przyszedł czas renty - Pan Jan chciał czegoś więcej od życia. Przyjechał do Polski, mając niemiecką rentę i sporo oszczędności. Rozpoczął budowę, a raczej renowację niemieckiej kamienicy. W między czasie szkoląc się w innych dziedzinach: mediach, modzie, czy językach. Sporo podróżował, a to przekładało się na kolejne doświadczenia.
Miał pojęcie co dzieje się w Mediolanie, Meksyku czy Indiach.
Patrząc na niego kilka dni temu, słuchając jego opowieści, odniosłam wrażenie, że Pan Jan, człowiek aktywny, otwarty, doświadczony i dowcipny - jest człowiekiem spełnionym, człowiekiem z pasjami, człowiekiem szczęśliwym.
Dzisiaj przyszedł czas na kolejną historię. Tym razem o człowieku, który chodzi swoimi ścieżkami.
Pan Jan mieszkał w Niemczech, choć z pochodzenia był oczywiście Polakiem. Z początku nie miał pomysłu na swoje życie, choć był otwarty na wszystkie dziedziny. Za sprawą szczęśliwego losu, miał okazję douczać się jako protetyk. Okazało się, że radzi sobie w tym temacie. W efekcie został dentystą. Nie mógł lepiej trafić - zarobił sporo, ustawił się na całe życie.
Żyło mu się dobrze, w zasadzie luksusowo, przyszedł czas renty - Pan Jan chciał czegoś więcej od życia. Przyjechał do Polski, mając niemiecką rentę i sporo oszczędności. Rozpoczął budowę, a raczej renowację niemieckiej kamienicy. W między czasie szkoląc się w innych dziedzinach: mediach, modzie, czy językach. Sporo podróżował, a to przekładało się na kolejne doświadczenia.
Miał pojęcie co dzieje się w Mediolanie, Meksyku czy Indiach.
Patrząc na niego kilka dni temu, słuchając jego opowieści, odniosłam wrażenie, że Pan Jan, człowiek aktywny, otwarty, doświadczony i dowcipny - jest człowiekiem spełnionym, człowiekiem z pasjami, człowiekiem szczęśliwym.
"Aby osiągnąć sukces, trzeba być otwartym na ludzi, na pracę w różnych miejscach. Czasami noszenie kawy szefowi popłaca".
9 maja 2013
Majówka była "przednia", i to właśnie dzięki "Sztuczkom".
Polskie filmy często kojarzą się holocaustem, bo polskie kino to poważne kino.
A może nie tędy droga, może brakuje filmów o tym co tu i teraz, banałach.
Świetna muzyka, do tego tereny, które przypominają wręcz jakąś włoską dzicz i tematyka - tak polska, tak zabawna i poruszająca. Film na każdy dzień.
tytuł: Sztuczki
reżyseria: Andrzej Jakimowski
scenariusz: Andrzej Jakimowski
22 kwietnia 2013
17 kwietnia 2013
Ucz się od mężczyzny.
Taki oto tytuł zawitał w kwietniowym numerze Shape. To, co zostanie tutaj zamieszczone, należy brać oczywiście z dużą dawką dystansu, poza tym ten artykuł spowodował mały banan na mojej twarzy. Otóż..
Joseph Conrad powiedział "Bycie kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami".
Pierwszą rzeczą, która różni nas-kobiet od mężczyzn to tzw. wiara we własną atrakcyjność. Z badań przeprowadzonych w 2005 r. wynika, że jedynie 6 % kobiet ocenia siebie jako bardzo atrakcyjne i seksowne, a 50 % pań jest z siebie zadowolonych, a 18% uważa, że powinno poprawić swój wygląd.
Co innego mężczyźni, otóż z badań wynika, że 85 % mężczyzn nie dostrzega w sobie większych wad. "Co widać z resztą doskonale na polskich ulicach: szpetni, ale dumni i w 100% przekonani o własnym uroku, przechadzają się, zadzierając wysoko nosy.Trudno się dziwić. Od małego chwaleni przez kobiety, które ich otaczają, nie mają zbyt wielu powodów, by nie wierzyć w swoją atrakcyjność".
Kolejną rzeczą, która różni kobietę od mężczyzny, to uproszczona komunikacja. "Kobiety brną przez swoją wypowiedź w najbardziej absurdalny i skomplikowany sposób, by w końcu.. nie dotrzeć do sedna problemu, tylko zagubić się w tym, co chciały powiedzieć. A mężczyzna zwykle nie rozumie z tego nic. Przykład: przychodząc z pracy, kobieta mówi "jaka ja jestem zmęczona", zamiast "proszę, wynieś śmieci" - bo przecież o to właśnie kobiecie chodzi".
Inną istotną rzeczą, różniącą jest asertywność. "Wyobraź sobie sytuację, w pomieszczeniu znajduje się 10 osób, wśród nich 2 mężczyzn i reszta kobiet - jak myślisz, kto pierwszy będzie skory do wyrażania własnych poglądów? Panie, będą wolały najpierw rozejrzeć się w sytuacji, wybadać ewentualne koalicje, zobaczyć komu mogą zrobić przykrość nieopatrznym wyrażeniem swojego zdania i może ewentualnie coś powiedzą. Natomiast mężczyźni mówią odważnie "jestem wart milion dolarów", kobieta szepcze: "ostatnio tak dużo pracowałam", w nadziei, ze szef domyśli się, że chodzi jej o podwyżkę".
Kolejna rzecz - czas wolny? Zawsze! "Mężczyznę coś pasjonuje, ciekawi, albo po prostu daje mu radość, zawsze- w nawet najbardziej zabieganym dniu - znajdzie na to czas. Nie przeszkodzi mu w tym siedzenie po godzinach w pracy (bo wychodzi wcześniej), małe dziecko (bo siedzi z nim jego partnerka), ważna sprawa do załatwienia (przecież można zrobić to jutro)."
A teraz całkiem biologiczna rzecz - koncentrowanie się na jednej rzeczy. Niestety, "mózg kobiety, nawet kiedy śpi - czuwa, mózg mężczyzny - przeciwnie, odpoczywa na 100%." Mózg kobiet jest wielofunkcyjny i ma tę zdolność, że pozwala nam-kobietom zajmować się kilkoma rzeczami na raz.
A teraz rzecz fizjologiczna - spontaniczność w seksie. Otóż jedynie 17 % kobiet wychodzi z własną inicjatywą i zachęca do seksu partnera. Pozostałe wolą mu się poddać niż przejąć inicjatywę. "Dość powiedzieć, że na sześć najbardziej popularnych seksualnych pozycji, tylko jedna - "na jeźdźca" wymaga aktywności od kobiety. Według prof. Z. Lwa-Starowicza, wciąż kobiety podlegają stereotypowi kultu Matki-Polki."
Polecam cały artykuł!
Ucz się od mężczyzny/K. Romanowska/Shape/Kwiecień 2013.
Taki oto tytuł zawitał w kwietniowym numerze Shape. To, co zostanie tutaj zamieszczone, należy brać oczywiście z dużą dawką dystansu, poza tym ten artykuł spowodował mały banan na mojej twarzy. Otóż..
Joseph Conrad powiedział "Bycie kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami".
Pierwszą rzeczą, która różni nas-kobiet od mężczyzn to tzw. wiara we własną atrakcyjność. Z badań przeprowadzonych w 2005 r. wynika, że jedynie 6 % kobiet ocenia siebie jako bardzo atrakcyjne i seksowne, a 50 % pań jest z siebie zadowolonych, a 18% uważa, że powinno poprawić swój wygląd.
Co innego mężczyźni, otóż z badań wynika, że 85 % mężczyzn nie dostrzega w sobie większych wad. "Co widać z resztą doskonale na polskich ulicach: szpetni, ale dumni i w 100% przekonani o własnym uroku, przechadzają się, zadzierając wysoko nosy.Trudno się dziwić. Od małego chwaleni przez kobiety, które ich otaczają, nie mają zbyt wielu powodów, by nie wierzyć w swoją atrakcyjność".
Kolejną rzeczą, która różni kobietę od mężczyzny, to uproszczona komunikacja. "Kobiety brną przez swoją wypowiedź w najbardziej absurdalny i skomplikowany sposób, by w końcu.. nie dotrzeć do sedna problemu, tylko zagubić się w tym, co chciały powiedzieć. A mężczyzna zwykle nie rozumie z tego nic. Przykład: przychodząc z pracy, kobieta mówi "jaka ja jestem zmęczona", zamiast "proszę, wynieś śmieci" - bo przecież o to właśnie kobiecie chodzi".
Inną istotną rzeczą, różniącą jest asertywność. "Wyobraź sobie sytuację, w pomieszczeniu znajduje się 10 osób, wśród nich 2 mężczyzn i reszta kobiet - jak myślisz, kto pierwszy będzie skory do wyrażania własnych poglądów? Panie, będą wolały najpierw rozejrzeć się w sytuacji, wybadać ewentualne koalicje, zobaczyć komu mogą zrobić przykrość nieopatrznym wyrażeniem swojego zdania i może ewentualnie coś powiedzą. Natomiast mężczyźni mówią odważnie "jestem wart milion dolarów", kobieta szepcze: "ostatnio tak dużo pracowałam", w nadziei, ze szef domyśli się, że chodzi jej o podwyżkę".
Kolejna rzecz - czas wolny? Zawsze! "Mężczyznę coś pasjonuje, ciekawi, albo po prostu daje mu radość, zawsze- w nawet najbardziej zabieganym dniu - znajdzie na to czas. Nie przeszkodzi mu w tym siedzenie po godzinach w pracy (bo wychodzi wcześniej), małe dziecko (bo siedzi z nim jego partnerka), ważna sprawa do załatwienia (przecież można zrobić to jutro)."
A teraz całkiem biologiczna rzecz - koncentrowanie się na jednej rzeczy. Niestety, "mózg kobiety, nawet kiedy śpi - czuwa, mózg mężczyzny - przeciwnie, odpoczywa na 100%." Mózg kobiet jest wielofunkcyjny i ma tę zdolność, że pozwala nam-kobietom zajmować się kilkoma rzeczami na raz.
A teraz rzecz fizjologiczna - spontaniczność w seksie. Otóż jedynie 17 % kobiet wychodzi z własną inicjatywą i zachęca do seksu partnera. Pozostałe wolą mu się poddać niż przejąć inicjatywę. "Dość powiedzieć, że na sześć najbardziej popularnych seksualnych pozycji, tylko jedna - "na jeźdźca" wymaga aktywności od kobiety. Według prof. Z. Lwa-Starowicza, wciąż kobiety podlegają stereotypowi kultu Matki-Polki."
Polecam cały artykuł!
Ucz się od mężczyzny/K. Romanowska/Shape/Kwiecień 2013.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


