19 maja 2013

Pan Jaś.
Dzisiaj przyszedł czas na kolejną historię. Tym razem o człowieku, który chodzi swoimi ścieżkami.

Pan Jan mieszkał w Niemczech, choć z pochodzenia był oczywiście Polakiem. Z początku nie miał pomysłu na swoje życie, choć był otwarty na wszystkie dziedziny. Za sprawą szczęśliwego losu, miał okazję douczać się jako protetyk. Okazało się, że radzi sobie w tym temacie. W efekcie został dentystą. Nie mógł lepiej trafić - zarobił sporo, ustawił się na całe życie.

Żyło mu się dobrze, w zasadzie luksusowo, przyszedł czas renty - Pan Jan chciał czegoś więcej od życia. Przyjechał do Polski, mając niemiecką rentę i sporo oszczędności. Rozpoczął budowę, a raczej renowację niemieckiej kamienicy. W między czasie szkoląc się w innych dziedzinach: mediach, modzie, czy językach. Sporo podróżował, a to przekładało się na kolejne doświadczenia.
Miał pojęcie co dzieje się w Mediolanie, Meksyku czy Indiach.

Patrząc na niego kilka dni temu, słuchając jego opowieści, odniosłam wrażenie, że Pan Jan, człowiek aktywny, otwarty, doświadczony i dowcipny - jest człowiekiem spełnionym, człowiekiem z pasjami, człowiekiem szczęśliwym.
"Aby osiągnąć sukces, trzeba być otwartym na ludzi, na pracę w różnych miejscach. Czasami noszenie kawy szefowi popłaca".